Zdrada w czasie połogu – prawdziwa historia i życie po zdradzie w związku

Zdrada w czasie połogu

Zdrada w czasie połogu oraz w okresie tuż po porodzie to chyba najtrudniejszy do przeżycia rodzaj zdrady. W tym artykule zacytuję prawdziwą historię opisaną w mediach społecznościowych. Myślę, że nie jest ona rzadkością niestety. Chciałbym aby nas ona czegoś nauczyła.

Zdrada w czasie połogu i życie po zdradzie w związku – historia prawdziwa

Mój chłopak zdradzał mnie z koleżanką z pracy, podczas gdy ja siedziałam w domu i opiekowałam się naszymi noworodkami – bliźniaczkami. Zanim ktokolwiek zapyta, jak się o tym dowiedziałam: przez przypadek. Pewnego ranka spakował do pracy niewłaściwy telefon. Swój prywatny zostawił na blacie w kuchni, a ja właśnie o piątej rano przygotowywałam butelki dla dziewczynek. Wcale nie grzebałam mu w telefonie. Po prostu wibrował bez przerwy, aż w końcu na ekranie pojawił się podgląd wiadomości: „Już tęsknię za tym, że budzę się obok ciebie.”
Patrzyłam na ten tekst tak długo, że kawa zdążyła mi ostygnąć. Najbardziej porażające było to, że od miesięcy zachowywał się jak ktoś skrajnie wyczerpany i emocjonalnie niedostępny. Zbyt zmęczony, żeby pomagać przy nocnych karmieniach. Zbyt zestresowany, żeby wyjść ze mną na randkę. Zbyt przytłoczony, żeby czasem nawet porozmawiać. A tymczasem najwyraźniej miał wystarczająco dużo energii, by prowadzić cały sekretny związek.

Kiedy go skonfrontowałam, natychmiast wcielił się w rolę zranionej ofiary. Mówił, że czuł się „ignorowany” po narodzinach dzieci. Że „przestałam zwracać na niego uwagę”. Że „straciliśmy iskrę”.Serio? Ja dochodziłam do siebie po porodzie, utrzymując przy życiu dwoje malutkich ludzi na trzech godzinach snu. Jaką iskrę dokładnie miałam chronić?

Rozstaliśmy się, zanim bliźniaczki skończyły dwa lata. Dziś mają siedem i wychowujemy je wspólnie – wyłącznie z obowiązku i wzajemnej irytacji. Na początku myślałam, że najtrudniejsze będzie patrzeć, jak on idzie dalej ze swoim życiem.
Myliłam się. Najtrudniejsze jest to, że dzieci absolutnie nie obchodzi twoje złamane serce. One po prostu chcą, żeby wszyscy się dogadywali. Moje córki uwielbiają jego nową dziewczynę. Są nią całkowicie zauroczone. Maluje im paznokcie, robi tematyczne naleśniki, przychodzi na recitale taneczne z ręcznie zrobionymi transparentami. W zeszłym miesiącu jedna z dziewczynek zapytała, czy może zaprosić ją na szkolne „muffinki z okazji Dnia Matki”, bo „to trochę jak dodatkowa mama”. Uśmiechnęłam się tak szeroko, że bolała mnie szczęka.

Potem siedziłam w aucie i płakałam jak ostatnia idiotka. Bo jak wytłumaczyć dzieciom, że ktoś może być dla nich wspaniały, a jednocześnie stanowić część najgorszej rzeczy, jaka ci się w życiu przytrafiła? I zanim ktoś powie: „Przecież ona nie była ci nic winna” – proszę, oszczędźcie mi tego.
Każda kobieta, która świadomie zaczyna związek z mężczyzną, którego partnerka właśnie wychodzi z połogu i trzyma w domu noworodki-bliźniaki, w moich oczach nie jest całkowicie niewinna. Wspólne wychowywanie dzieci zmusza cię jednak do dziwnych emocjonalnych sytuacji, w których musisz nieustannie tłumić własny ból dla dobra dzieci.Tak jak w ubiegłe święta Bożego Narodzenia.
Umówiliśmy się, że będziemy razem otwierać prezenty. Myślałam, że będzie niezręcznie, ale do przeżycia.

Aż najmłodsza weszła jej na kolana podczas śniadania i powiedziała: „Chciałabym, żeby wszyscy mieszkali razem.” Zapadła cisza. Absolutna cisza.
Nawet mój były wyglądał na skrępowanego. Bo nikt cię nie przygotowuje na to, że dzieci będą wciąż opłakiwać tę rodzinną dynamikę, od której ty próbujesz się oderwać. Każde święta stają się dziwnym przedstawieniem, w którym wszyscy udają, że wszystko jest zdrowe i normalne – dla dzieci.
A pod spodem, obok puree ziemniaczanego, siedzą zdrada, uraza, zazdrość, poczucie winy i lata nierozwiązanego gniewu. Czasami zastanawiam się, czy mój były w ogóle rozumie, co tak naprawdę zniszczył.
Nie tylko związek.

Przyszłość, którą wyobrażałam sobie dla swoich córek. Wersję macierzyństwa, o jakiej marzyłam. Poczucie bezpieczeństwa wynikające z przekonania, że mam partnera. Teraz wszystko wydaje się tymczasowe. A wspólne wychowywanie dzieci po zdradzie z kimś, kto cię zdradził jest szczególnie okrutne, bo ta osoba wciąż ma dostęp do twojego życia, mimo że dawno straciła do niego prawo.
Wciąż słyszy o twoim dniu. Wciąż zna twój plan dnia. Wciąż dostaje zdjęcia dzieci. Wciąż siedzi obok ciebie na szkolnych koncertach, jakby nie zdetonował całego związku. Nigdy naprawdę nie uciekasz czysto od osoby, która cię skrzywdziła.
Po prostu powoli uczysz się, jak przetrwać bycie z nią związaną na zawsze.”

Mój chłopak zdradzał mnie z koleżanką z pracy, podczas gdy ja siedziałam w domu i opiekowałam się naszymi noworodkami – bliźniaczkami. Zanim ktokolwiek zapyta, jak się o tym dowiedziałam: przez przypadek. Pewnego ranka spakował do pracy niewłaściwy telefon. Swój prywatny zostawił na blacie w kuchni, a ja właśnie o piątej rano przygotowywałam butelki dla dziewczynek. Wcale nie grzebałam mu w telefonie. Po prostu wibrował bez przerwy, aż w końcu na ekranie pojawił się podgląd wiadomości: „Już tęsknię za tym, że budzę się obok ciebie.”
Patrzyłam na ten tekst tak długo, że kawa zdążyła mi ostygnąć. Najbardziej porażające było to, że od miesięcy zachowywał się jak ktoś skrajnie wyczerpany i emocjonalnie niedostępny. Zbyt zmęczony, żeby pomagać przy nocnych karmieniach. Zbyt zestresowany, żeby wyjść ze mną na randkę. Zbyt przytłoczony, żeby czasem nawet porozmawiać. A tymczasem najwyraźniej miał wystarczająco dużo energii, by prowadzić cały sekretny związek.

Kiedy go skonfrontowałam, natychmiast wcielił się w rolę zranionej ofiary. Mówił, że czuł się „ignorowany” po narodzinach dzieci. Że „przestałam zwracać na niego uwagę”. Że „straciliśmy iskrę”.Serio? Ja dochodziłam do siebie po porodzie, utrzymując przy życiu dwoje malutkich ludzi na trzech godzinach snu. Jaką iskrę dokładnie miałam chronić?

Rozstaliśmy się, zanim bliźniaczki skończyły dwa lata. Dziś mają siedem i wychowujemy je wspólnie – wyłącznie z obowiązku i wzajemnej irytacji. Na początku myślałam, że najtrudniejsze będzie patrzeć, jak on idzie dalej ze swoim życiem.
Myliłam się. Najtrudniejsze jest to, że dzieci absolutnie nie obchodzi twoje złamane serce. One po prostu chcą, żeby wszyscy się dogadywali. Moje córki uwielbiają jego nową dziewczynę. Są nią całkowicie zauroczone. Maluje im paznokcie, robi tematyczne naleśniki, przychodzi na recitale taneczne z ręcznie zrobionymi transparentami. W zeszłym miesiącu jedna z dziewczynek zapytała, czy może zaprosić ją na szkolne „muffinki z okazji Dnia Matki”, bo „to trochę jak dodatkowa mama”. Uśmiechnęłam się tak szeroko, że bolała mnie szczęka.

Potem siedziłam w aucie i płakałam jak ostatnia idiotka. Bo jak wytłumaczyć dzieciom, że ktoś może być dla nich wspaniały, a jednocześnie stanowić część najgorszej rzeczy, jaka ci się w życiu przytrafiła? I zanim ktoś powie: „Przecież ona nie była ci nic winna” – proszę, oszczędźcie mi tego.
Każda kobieta, która świadomie zaczyna związek z mężczyzną, którego partnerka właśnie wychodzi z połogu i trzyma w domu noworodki-bliźniaki, w moich oczach nie jest całkowicie niewinna. Wspólne wychowywanie dzieci zmusza cię jednak do dziwnych emocjonalnych sytuacji, w których musisz nieustannie tłumić własny ból dla dobra dzieci.Tak jak w ubiegłe święta Bożego Narodzenia.
Umówiliśmy się, że będziemy razem otwierać prezenty. Myślałam, że będzie niezręcznie, ale do przeżycia.

Aż najmłodsza weszła jej na kolana podczas śniadania i powiedziała: „Chciałabym, żeby wszyscy mieszkali razem.” Zapadła cisza. Absolutna cisza.
Nawet mój były wyglądał na skrępowanego. Bo nikt cię nie przygotowuje na to, że dzieci będą wciąż opłakiwać tę rodzinną dynamikę, od której ty próbujesz się oderwać. Każde święta stają się dziwnym przedstawieniem, w którym wszyscy udają, że wszystko jest zdrowe i normalne – dla dzieci.
A pod spodem, obok puree ziemniaczanego, siedzą zdrada, uraza, zazdrość, poczucie winy i lata nierozwiązanego gniewu. Czasami zastanawiam się, czy mój były w ogóle rozumie, co tak naprawdę zniszczył.
Nie tylko związek.

Przyszłość, którą wyobrażałam sobie dla swoich córek. Wersję macierzyństwa, o jakiej marzyłam. Poczucie bezpieczeństwa wynikające z przekonania, że mam partnera. Teraz wszystko wydaje się tymczasowe. A wspólne wychowywanie dzieci po zdradzie z kimś, kto cię zdradził jest szczególnie okrutne, bo ta osoba wciąż ma dostęp do twojego życia, mimo że dawno straciła do niego prawo.
Wciąż słyszy o twoim dniu. Wciąż zna twój plan dnia. Wciąż dostaje zdjęcia dzieci. Wciąż siedzi obok ciebie na szkolnych koncertach, jakby nie zdetonował całego związku. Nigdy naprawdę nie uciekasz czysto od osoby, która cię skrzywdziła.
Po prostu powoli uczysz się, jak przetrwać bycie z nią związaną na zawsze.”

Moje wnioski dla młodych żon i partnerek

Pozwólcie, że na bazie tej historii sformułuję kilka ważnych wniosków i porad dla kobiet.

1. Pamiętaj, że zdrada rzadko zaczyna się nagle

Mężczyzna, który zdradza w tym okresie, jest już emocjonalnie ulokowany poza związkiem. Wczesna i zapobiegawcza dyskretna obserwacja wg wskazań w artykule Jak wykryć podwójne życie męża może być w tym pomocna.

2. Usprawiedliwienia po wykryciu są niemal zawsze takie same.

Natychmiastowe wejście w rolę ofiary („czułem się ignorowany”, „straciliśmy iskrę”, „nie zwracałaś na mnie uwagi”) to standardowa taktyka. W rzeczywistości partnerka była w połogu, spała po 3 godziny i utrzymywała przy życiu dwoje noworodków. Argument o „utraconej iskrze” w takiej sytuacji jest nie tylko nieuczciwy – jest cyniczny. Zdrada w czasie połogu oznacza, że to była pomyłka życiowa bez szans na dobre zakończenie.

3. Największe obrażenia (szkody) pojawiają się długo po rozstaniu.

Zdrada zniszczyła nie tylko związek. Zniszczyła wizję wspólnej przyszłości, poczucie bezpieczeństwa i wyobrażenie o macierzyństwie. Wspólne wychowywanie dzieci z byłym partnerem, który zdradził, oznacza, że nigdy nie następuje pełne odcięcie. Były wciąż jest obecny w codzienności, a nowa partnerka bywa „bonusową mamą” w oczach dzieci. To jeden z najtrudniejszych scenariuszy, z jakimi spotykałem się w pracy.

4. Życie po zdradzie: Dzieci nie są sojusznikami (zazwyczaj) w twojej krzywdzie.

One chcą spokoju i bliskości. Będą kochać nową partnerkę ojca, jeśli ta będzie dla nich dobra. To normalne i zdrowe z ich perspektywy – i jednocześnie ekstremalnie bolesne dla matki.

Trzeba jednak też dodać, że jeśli sama manipulując uczynisz dzieci sojusznikami to uczynisz im tylko krzywdę bo całą swoją nienawiść przelejesz na nie.

5. Nie pozwól, by ktoś wykorzystał twoje wyczerpanie jako usprawiedliwienie.

„Byłaś zajęta dziećmi, więc szukałem uwagi gdzie indziej” to nie wyjaśnienie. To przyznanie się do egoizmu. Zdrowy partner w trudnym okresie zacieśnia więź, a nie szuka zastępstwa.

6. Przygotuj się mentalnie na to, że wspólne rodzicielstwo nigdy nie będzie „czyste”.

Jeśli macie dzieci, były partner zostanie w twoim życiu na lata. Naucz się stawiać twarde granice emocjonalne. Nie musisz być miła. Musisz być skuteczna i chronić swój spokój (pomocne wskazówki w artykule co robić po zdradzie)

7. Twoja wartość nie spada, bo ktoś nie potrafił być lojalny w najtrudniejszym momencie.

Wręcz przeciwnie. Kobieta, która dźwiga noworodki i jednocześnie odkrywa zdradę, a potem potrafi funkcjonować dalej – to kobieta o ogromnej sile. Nie pozwól, by ktoś ci to odebrał.

8. Zachowaj czujność zawsze – obserwacja telefonu partnera i tego jak się przy nim zachowuje to najważniejsza porada „przed szkodą”

Zdrada w czasie połogu – Najważniejsze podsumowanie

Młode kobiety: uczcie się rozpoznawać ten wzorzec wcześnie. Bo im wcześniej go zobaczycie, tym mniej lat spędzicie na leczeniu ran, które ktoś zadał wam w momencie, gdy byłyście najbardziej bezbronne.

Warto też przeczytać artykuł są w ciąży gdy dowiadują się o zdradzie.

admin
Author

admin