szpiegowanie telefonu a dowody zdrady

O tym jak wiele nauczyć się może prosty obywatel z informacji prasowych niech świadczy ten artykuł: Urząd Komunikacji Elektronicznej podał informację, że w 2011 roku polskie służby (Policja, Sądy, ABW, prokuratura) wystąpiły 1 mln 856 tysięcy razy o dane telekomunikacyjne swoich obywateli!!! To prawdziwie szalona liczba! Jesteśmy w tym względzie w gronie liderów Unii Europejskiej! To fatalna wiadomość. Jedyne co pociesza to dobre strony tego faktu. Największe korzyści powinni z tego tytułu odnieść zdradzeni małżonkowie…

Zapytacie dlaczego? Otóż tak kosmicznie wysoka liczba de facto szpiegowskich działań służb określa bardzo łatwą dostępność tych danych również dla Sądów. Także Sądów Rodzinnych orzekających rozwody. Oznacza to, że w przypadku sprawy rozwodowej można wystąpić o dane dotyczące połączeń dokonywanych z telefonu zdradzającego małżonka. Może to umożliwić weryfikację wersji przedstawianej przez zdradzanego, poprzez potwierdzenie kontaktów z kochankiem/kochanką (zobacz artykuł Mąż zdradza. Co robić?)

Ale można także wystąpić o określenie położenia posiadacza telefonu komórkowego. Jeśli więc zdradzający mąż twierdzi, że danego dnia był cały czas w pracy a zdradzana wie, że w tym czasie był u kochanki to można tą drogą zweryfikować gdzie tak naprawdę był danego dnia o określonej godzinie. Dodać trzeba, że te dane przechowywane są obligatoryjnie, przez pewien czas przez operatorów komórkowych.

To oczywiście jest tylko „wierzchołek góry lodowej” tego tematu.

Jeśli prowadzicie sprawy sądowe i potrzebujecie danych, zapytajcie waszego prawnika jak wykorzystać te beztroskie przepisy funkcjonujące wciąż w Polsce. Mam aczkolwiek nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ulegnie to zmianie bo aktualny stan rzeczy jest przerażający.

Więcej informacji o podanych statystykach w artykule Polska znów bije rekordy – tym razem pod względem inwigilowania swoich obywateli